Wystawa włościańska

26 września 1903 r. w Miechowie zainaugurowano trwającą trzy dni, pierwszą w Królestwie Polskim, wystawę włościańską. Inspiracją dla jej organizatorów była wystawa rolnicza w Kielcach z 1898 r., podczas której miechowscy włościanie podziwiali (…) nasiona siewne, jakich jeszcze nie widzieli, a jakie zapragnęli uprawiać na swoich ziemiach. Pozwolenie na zorganizowanie wystawy wydało Kieleckie Towarzystwo Rolnicze, które jako jedyne posiadało prawo urządzania tego typu przedsięwzięć.

mapa Miechowa

Fragment planu Miechowa
Głównymi inicjatorami wystawy byli Gabriel Godlewski i ks. Bronisław Sokołowski. W organizacji uczestniczyli również prezes wystawy Fortunat Zdziechowski z Rzędowic oraz inżynier Bogusław Kleszczyński ze Skrzeszowic.
Wkład finansowy na organizację wystawy i nagrody zapewniło Kieleckie Towarzystwo Rolnicze, Ministerstwo Rolnictwa, Główny Zarząd Hodowli Koni w Petersburgu, Towarzystwo Wyścigów Konnych w Królestwie Polskim, towarzystwa i syndykaty rolnicze w Królestwie, sekcja rolna Towarzystwa Popierania Przemysłu i Handlu, Miechowska Spółka Hodowli Bydła, Dział Handlowy Kieleckiego Towarzystwa Rolniczego, Towarzystwo Pszczelnicze w Warszawie, Towarzystwo Ogrodnicze w Warszawie, redakcje pism ludowych „Zorza” i „Gazeta Świąteczna” oraz ziemianie z Miechowszczyzny.
Wystawę rozpoczęła uroczysta msza w miechowskim kościele i poświęcenie placu wystawowego przez ks. dziekana Kwiatkowskiego. Po południu miało miejsce oficjalne otwarcie z udziałem gubernatora kieleckiego B. A. Ozierowa. Inauguracji towarzyszyło odśpiewanie hymnu narodowego w wykonaniu orkiestry włościańskiej. Po uroczystym przecięciu wstęgi, prezes „Jutrzenki”, Ludwik Szopiński, wygłosił przemowę:

Grupa gości na wystawie miechowskiej.

Na wystawie w Miechowie. Grupa gości.
W imieniu wszystkich chłopów naszego powiatu składam Ci, Panie Gubernatorze, podziękowanie za pozwolenie urządzenia wystawy. Dziękuję też Towarzystwu Rolniczemu i Komitetowi wystawy, że nie szczędziliście tu ani pracy ani pieniędzy dla zachęty i nauki nas włościan.
To, cośmy tu przedstawili, to owoc długoletniej naszej pracy w pocie czoła, to skutki naszych zabiegów i oszczędności. Myliłby się ten, co by myślał, że u wszystkich nas tak samo. Jest u nas biedy i nędzy dużo, ale są też i gospodarstwa, gdzie dobytek lepszy niż tu przedstawiony. Jeżeli ich tu nie widzimy, to może ta sama przyczyna co i nędzy – ciemnota. Oświaty i nauki nam przede wszystkim potrzeba, o opiekę nad niemi Pana Gubernatora prosimy.
Wystawa ma dla nas, włościan, duże znaczenie. Tu pierwszy raz widzimy, że Rząd, Duchowieństwo, Panowie, Obywatele i chłopi w jedności dążą do podniesienia nas na pożytek naszego kraju i całości Państwa, w czem niech nam Bóg dopomoże.
Naczelnik guberni zapewnił, że z przyjemnością zobaczy owoce pracy rolników i wyraził nadzieję, że miechowska wystawa natchnie włościan z innych powiatów do podjęcia podobnych przedsięwzięć i wykorzystania zdobytej wiedzy ku ogólnemu dobru.
Wystawa (…)prezentowała się jako sympatyczny etnograficzny obrazek, wielce różniący się od wielkomiejskich ekspozycji. Wszystko to było swojskie, sielskie, chłopskie, proste i naturalne (…). Miasto specjalnie na tę okazję zostało ozdobione licznymi flagami. Dla przybyłych gości przygotowano noclegi i wyżywienie. Wystawa wypadła imponująco, chociaż można wskazać pewne niedociągnięcia organizacyjne, takie jak chaotyczny charakter administracji i złe rozplanowanie.
Na wystawie zaprezentowano dobrodziejstwo wsi w postaci płodów rolnych, owoców, zwierząt hodowlanych, maszyn rolnych oraz rękodzieła, które pogrupowano w następujące działy:
  • Inwentarz żywy
  • Nasiona
  • Jarzyny i owoce
  • Narzędzia i maszyny rolnicze
  • Przemysł drobny i domowy
  • Dział ekonomiczno-statystyczny
  • Bydło
  • Konie
  • Zboże
  • Ogrodnictwo
  • Pszczelnictwo
  • Drób
  • Trzoda
  • Rękodzielnictwo

Gabrjela Godlewska rozmawiająca z Janem Tondosem

Na placu wystawowym w Miechowie.
Pani Gabrjelowa Godlewska,
rozmawiająca z Janem Tondosem z Kaliny Małej.
Dział inwentarza żywego obejmował wszelkie zwierzęta gospodarcze. Najbardziej okazale prezentowały się konie chowu włościańskiego, których cena osiągała wartość od 300 do 400 rubli. Wysoko wyceniano także bydło.
W obrębie działu maszyn i narzędzi rolniczych odbywały się prezentacje z możliwością osobistego wypróbowania narzędzi takich jak pługi, siewniki, sieczkarnie, brony czy kieraty. Były także przypadki wystawiania narzędzi rolniczych własnego pomysłu i wykonania, jak humorystycznie reklamowany pług konstrukcji Piotra i Józefa Rusińskich czy nowatorska wydłużana drabina prezentowana przez naczelnika miechowskiej straży ogniowej, p. Górskiego.
Dział nasion zdominowała „Jutrzenka”, posiadająca pawilon z warzywami, owocami i nasionami. Występujący z jej ramienia ks. Sokołowski prezentował wysokiej jakości zboże. Powodzeniem cieszyły się również wystawione przez księdza w dziale drobiu gęsi.
Dział rękodzielnictwa obejmował wiele typów wyrobów prezentowanych głównie przez włościanki, m.in.: hafty, koronki, roboty szydełkowe, dzieła tkackie i krawieckie. W osobnym pawilonie wyroby haftowane sprzedawał m.in. Romuald Kozłowski z Rembieszyc, podczas gdy p. Dąbski z Kaliny prezentował warsztat tkacki.
Na wystawie nie zabrakło również wyrobów koszykarskich, kowalskich, ciesielskich, ceramicznych, kamieniarskich czy bednarskich.
Spośród ceramiki uwagę głównie przykuwały starannie wykonane dachówki p. Postawki z Odonowa i wyroby kaflarza z Miechowa, p. Chodkiewicza. W szeroki asortyment dzieł koszykarskich i ciesielskich wpisywały się kosze, półkoszki, plecione półki, wiklinowe stoliki i drewniane rzeźby.
Wśród pawilonów, w których eksponowano poszczególne wyroby, znalazły się i takie o charakterze edukacyjnym. W jednym z nich swój kącik mieli lekarze urządzający popularnonaukowe pogadanki na temat higieny ludowej. Omawiano m.in. budowę ludzkiego ciała, sposoby udzielania pomocy choremu, udzielano rad na temat kąpieli czy trujących grzybów. W pawilonie wystawione były także tablice z szeregiem statystyk mówiących o ludności ziemi miechowskiej, sporządzone przez miejscowego doktora E. Kozieradzkiego i opatrzone jego wyczerpującym komentarzem.
Wybrane informacje z tablic graficznych dotyczące pow. miechowskiego
w 1903 r.


na jedną wiorstę kw. przypadało 129 mieszkańców
na 1000 ludzi było 34 urodzeń i 15 śmierci czyli rocznie na każde 1000 osób przybywało 19 ludzi
na 1000 ludzi kojarzyło się przeciętnie 8 małżeństw
w 1900 r. wypito spirytusu za 270,000 rubli
na 34 chłopów jeden miał sprawę karną, a na 100 chłopów 10 rocznie stawało
w charakterze świadka
Spośród wystawców w poszczególnych działach wyłoniono zwycięzców nagród pieniężnych, rzeczowych i wyróżnionych listami pochwalnymi, wręczonymi przez komisje wystawy. Najwięcej nagród, bo aż w czterech kategoriach, otrzymał Ludwik Szopiński:
Kategoria: bydło – 10 rubli za stadnika „Bryś” i 7 rubli i 50 kopiejek za krowę
Kategoria: konie – nagrodę rzeczową w postaci pługa za klacz
Kategoria: zboże – list pochwalny od Kieleckiego Towarzystwa Rolniczego i 15 rubli za jęczmień typu „Hanna”
Kategoria: pszczelnictwo – 13 rubli i 50 kopiejek oraz ul ufundowany przez Warszawskie Towarzystwo Pszczelniczo – Ogrodnicze
W kategorii „zboże” nagrody otrzymali również Franciszek Rączka z Łętkowic (list pochwalny i 25 drzewek owocowych za pszenicę typu „Noe”), Walenty Pytel (15 rubli i list pochwalny) oraz Jan Bielawski (konia za pszenicę wysokolitewską). List pochwalny za ogół wystawionych okazów zbóż otrzymał także ks. Bronisław Sokołowski. Dodatkowo w tej kategorii Ministerstwo Rolnicze przyznało spółce „Jutrzenka” mały srebrny medal za całokształt pracy i rozpowszechnianie wśród włościan lepszych gatunków zbóż, roślin okopowych i pastewnych.
W kategorii „bydło” brązowy medal i jałówkę otrzymał Stanisław Manterys, który został uhonorowany również nagrodą w wysokości 15 rubli i listem pochwalnym za jęczmień „Svanbal”.
Ocenie podlegały także zgłoszone do konkursu gospodarstwa, których właściciele otrzymali nagrody przyznane przez Kieleckie Towarzystwo Rolnicze. Po wizytacji gospodarstw komisja zdecydowała, że na wyróżnienie zasługują wszystkie zgłoszone gospodarstwa, stąd postanowiono wręczyć nagrodę nie trzem, lecz pięciu osobom. Pierwsze miejsce zajął członek „Jutrzenki” – Jan Urban z Kaliny Małej, otrzymując nagrodę w wysokości 50 rubli. II miejsce ex aequo i 35 rubli otrzymali Ludwik Raj z Chodowa i Józef Pabijańczyk z Karwina; III miejsce i 20 rubli – Józef Marus z Munikowic oraz Piotr Szyba z Muniakowic, który otrzymał 10 rubli.

Grupa teatralna rzemieślników miechowskich

Grupa teatralna
rzemieślników miechowskich.
Emocje związane z konkursami udzielały się również odbiorcom wydarzeń artystycznych, które towarzyszyły wystawie. Miechowski teatr amatorski zorganizował trzy przedstawienia, na których zaprezentowano sztuki ludowe: „Łobzowianie” Władysława Ludwika Anczyca, „Czartowska Ława” Jana Kantego Galasiewicza i „Karpaccy górale” Józefa Korzeniowskiego. Reżyserem spektakli był miejscowy organista, a w role aktorskie wcielili się członkowie rodzin rzemieślniczych, o których głośno rozpisywały się gazety: (…) śmiało i z pewnym odcieniem szczerości w głosie recytują swe role, zwłaszcza personel kobiecy jest dobrze dobrany i zgrany (…). Szczególnie duże zainteresowanie wśród włościan wzbudzał kwartet chóru męskiego wykonujący skoczne krakowiaki. Powodzeniem cieszyły się również występy powołanej przez ks. Sokołowskiego orkiestry włościańskiej z Nasiechowic oraz orkiestry funkcjonującej przy miechowskiej straży pożarnej. Ku zadowoleniu licznej publiczności, zwiedzanie wystawy umilały przyśpiewkami ludowymi rozbawione żniwiarki, zaś wieczorami, wszyscy ci, którzy nie zdołali pomieścić się w niedużej salce teatralnej, proszeni byli na organizowane przez panie z towarzystwa ziemiańskiego rauty, na których częstowano herbatą.
Na zielonej grzędzie,
Zielone żołędzie,
A przy trudzie pracy,
Zawsze dobrze będzie.
Dobra nasza pani,
Una nas nie bije,
Da nam gorzałeczki,
Sama się napije

Oj dana, oj dana,
Krakowska sukmana,
Oj dana, oj dana,
Srebrem wyszywana.
Kumorów, zagony,
Z obfitości słynne,
Chłopcy nasze zuchy,
Dziewczęta niewinne.
Mamusiu, tatusiu
Sprzedajcie tę świnię,
Kupcie mi korale,
Malowaną skrzynię.
Za grosz pieprzu, za grosz,
Za grosz cynamonu,
Wykręcił się wąsik
Panu Godlewskiemu.

Mamusiu, tatusiu,
Sprzedajcie te owce,
Kupcie mi korale,
Bo mnie żaden nie chce.
Śpiewałabym ja se
Ale mi się jeść chce
Żebym se pojadła
Śpiewałabym jesce.