Chłop potęgą jest i basta!

110. rocznica Wystawy Włościańskiej Miechów 1903

strój ludowy

Plac wystawy roił się różnobarwnym tłumem. Pełno uwijało się po placu w odświętnych strojach krakowiaków i krakowianek, to znowu włościan w białych sukmanach miechowskich lub w kapotach mazurskich.

W typowych strojach ludowych występowały włościanki prezentujące piękne okazy rękodzielnictwa. Franciszka Krzyżkiewiczowa z Kaliny ubrana była w białą haftowaną chustę oraz gorset zakończony złotym krzyżem i ozdobiony bogatym sznurem korali. W przemyśle hafciarskim przodowały proszowianki trudniące się zdobieniem chustek i spódnic, ale ku uciesze oczu obejrzeć można było również naszywane błyskotkami gorsety oraz kunsztownie wiązane czepce. Białe krakowskie sukmanki i czerwone rogatywki, sprzedawane na okolicznych jarmarkach, były dziełem Romualda Kozłowskiego z Rembieszyc. Sukmana, według starej ustalonej mody, wykonana z szamerunkiem i ponsowymi wyłogami kosztowała od 9 do 12 rubli.

Dzięki paniom Kozłowskiej i Godlewskiej udało się również zaprezentować stroje kobiece z początków XIX w. Zachwyty wzbudzał zwłaszcza zielony, kwiecisty atłasowy stanik, będący pamiątką po prababce Justyny Ziemskiej z Proszowic, biały jedwabny stanik dekorowany w różowe bukieciki, kabaty mieszczek miechowskich oraz czepiec przerabiany złotą nicią.

Strój dumnie noszony przez miechowskich włościan należy do grupy strojów Krakowiaków Wschodnich, które znane są z żywych, mieniących się barw. Najbardziej charakterystycznym elementem stroju Krakowiaków Wschodnich była sukmana, zwana dawniej karazją, po której najłatwiej można było poznać pochodzenie chłopa – białą nosili Proszowianie, brązową Skalbmierzanie, szarą zaś Wiśliczanie. Miechowska karazja jest natomiast granatowa, z takąż suką (peleryną trójgraniastą), a rzadko czerwoną, wyszywana jest na kołnierzu, mankietach na rogach poły i na samej suce, włóczką karmazynową w desenie, oraz złocistemi (mosiężnemi) blaszkami i kółeczkami: używają jej tylko chłopi z okolic Miechowa, i w tem mieście zwykle bywa wyrabiana. Karazja miechowska, wąska w górnej części, rozszerzała się ku dołowi, z przodu zapinana była na haftki, zaś na brzegach i wewnątrz podszyta czerwonym obszyciem, którym wykonywano również kołnierz i mankiety rękawów. W 2 poł. XIX w. granatowe sukmany miechowskie wyparte zostały przez sukmany typu proszowickiego, w których zamiast trójkątnych, opadających na ramiona kołnierzy, zwanych sukami, pojawiły się kołnierze stojące.

Pod sukmaną chłopi nosili koszule, zwane faworkiem.Wyróżniał je wąski kołnierz i rękawy wiązane kolorową wstążką. Koszulę opuszczano po wierzchu spodni i spinano białym skórzanym lub rzemiennym pasem nabijanym mosiężnymi ćwiekami oraz zieloną skórą. Na koszulę chłop zakładał granatowy, płócienny kaftan, podbity czerwonym suknem, który sięgał aż po kolana. Mógł on być bez rękawów lub z rękawami, z kołnierzem stojącym lub bez niego. Z kaftana zwisały rozcięte poły zwane skrzelami. U pasa chłop nosił mosiężne kółka, brzęczące z każdym poruszeniem: koło pasa na rzemyku nóż, kozikiem zwany w kalitce hubka, krzesiwko, lulka z cebuszkiem w zanadrzu lub za but wetknięta.

Krakowiak w płótniance
z ziemi proszowickiej

Spodnie chłopskie, zwane portkami, wykonywane były z płótna. Do zimowych wykorzystywano specjalne szare, drelichowe płótno konopne. Spodnie miały szerokie nogawki, wpuszczano je w długie juchtowe buty, czasami sięgające aż po kolana. Zamiast obcasów miały przybite żelazne podkówki. W lecie chłopi nosili obuwie jedynie w święta lub idąc do dworu czy miasta. Bardzo często zdarzało się tak, że przez całą drogę były niesione na kiju, a zakładane dopiero przed kościołem lub na przedmieściach. Na głowach chłopskich widniały niskie, czworograniaste czapki zwane rogatywkami, z karmazynowym wierzchem oraz wąskim, czarnym barankiem. Letni ubiór mężczyzny stanowił biały, płócienny kitel, wierzchnia suknia ozdobiona kolorową włóczką, szerokie, płócienne spodnie wpuszczone w buty oraz niski kapelusz ozdobiony wstążkami, lub u kawalerów pawim piórkiem. W zimie mężczyźni ubierali kożuch barani biały, podszyty od spodu wełną i sięgający kolan: Chłop chodził z gołą szyją, często nawet z piersią nie zakrytą, musiał być słaby, jeśli się dopiął, a szyję owinął pstrą babską chustką. W silny mróz, bywało, lub w zaspę worek na głowę wdziewał, aby mu w uszy nie dęło.

Do charakterystycznego ubioru kobiet należały białe kartonowe koszule. W wersji odświętnej były bogato haftowane na kołnierzach i mankietach. Koszule były długie, sięgające do bioder. Część dolną noszoną na biodrach, przeszytą z grubszego płótna, nazywano nadołkiem. Świąteczne koszule wykonywane z cienkiego płótna lub perkalu nie posiadały nadołka. Na koszulę kobiety zakładały czerwony lub niebieski kaftanik bez rękawów, nazywany gorsetem. Gorset sięgał do pasa, pod szyją był mniej lub bardziej wycięty, natomiast z przodu zapinany na haftki. Gorset był najbardziej ozdobną częścią stroju kobiecego. Bogate hafty z czasem zakryły całą powierzchnię. Uwagę przykuwały również kolorowe i fałdowane spódnice sięgające aż do kostek, podobnie jak gorset obszywane galonkami. Na spódnice kobiety zakładały zapaskę (fartuch), aby ochronić ją przed zabrudzeniami. Odświętne zapaski szyto z białego, cienkiego płótna lub perkalu i ręcznie haftowano. W czasie zimy bogatsze kobiety ubierały suknie podszyte baranim futrem. Suknie takie sięgały do kolan. Kobiety zakładały również kaftan nazywany także kataną. Przypominał on bogato haftowany gorset, choć był znacznie dłuższy i posiadał rękawy. Na głowach w uroczyste dni miechowianki nosiły wianki z barwinku lub sztucznych kwiatów, dodatkowo ozdobione złotymi blaszkami, gwiazdkami lub ozdobami w kształcie kłosów. Wianek ten nieśmiertelny, do włosów przyczepiony nad czołem i warkocz, do którego wplecione wstążki różnobarwne, z niechcenia na ramiona puszczone, oznaką jest dziewicy: zamężne bowiem niewiasty na dwie strony czoła utrefione włosy, przykrywają chustką białą, której jeden koniec na tył głowy spada. Chustki, mocno krochmalone i upinane na kształt czepca nazywano gąską lub białogłową Na temat wyjątkowej urody Miechowianek krążyły liczne powiedzenia: Nie świeci się przez ciebie, jak przez miechowską kukiełkę, Nie zasłaniaj światła, boś nie miechowska kukiełka.

Wraz z początkiem XX w. tradycyjny ludowy strój stopniowo zastąpiono tańszą odzieżą miejską.